sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział 9 - „A więc to już trzecia dwójka, która zakochała się od pierwszego wejrzenia”


*Oczami Harry’ego*

Po kilku minutach znaleźliśmy się pod moim domem. Maddie była lekko zdenerwowana, co wywnioskowałem z siły, z jaką ściskała moją rękę.
- Nie denerwuj się tak – powiedziałem tak cicho, aby tylko ona to usłyszała.
Spojrzała w górę i uśmiechnęła się do mnie. Całą siódemką podeszliśmy do drzwi i weszliśmy do środka. Z salonu dało się słyszeć wrzaski Louisa i głośne uspokajanie Liama. Z kuchni dobiegały śmiechy Zayna i Nialla oraz odgłos wyciąganych talerzy, misek i szklanek. Wziąłem od wszystkich po kolei kurtki i powiesiłem na wieszaku, który wręcz uginał się pod ciężarem tylu ubrań. Wskazałem drogę do salonu i wszyscy podążyli za mną. Maddie podbiegła do mnie przed wejściem do pomieszczenia. Objąłem ją ramieniem i całą grupą udaliśmy się do środka.
- Jesteśmy! – krzyknąłem po przestąpieniu progu salonu. Zayn i Niall jak poparzeni wybiegli z kuchni, a Lou i Liam odwrócili się w naszą stronę.
- Witamy w naszych skromnych progach! – przywitał się grzecznie Liam, podchodząc do nas z drugiego końca pokoju.
Niall i Zayn ruszyli w naszym kierunku z uśmiechami, a Louis zeskoczył z kanapy, na której cały czas stał i podbiegł szybko do zbiorowiska.
- Tak, tak! Witamy! – zawołał z szerokim uśmiechem.
- Kochani, ten narwaniec to Louis, obok niego stoi Zayn, blondyn ma na imię Niall, a ten najnormalniejszy z wszystkich to Liam – zwróciła się do swoich przyjaciół Maddie.
- Najnormalniejszy? – oburzył się Niall. – W tym domu nikt nie jest normalny kochana.
Wybuchliśmy śmiechem, a ja zabrałem się do przedstawiania drugiej części towarzystwa.
- To jest Max, jego dziewczyna Juliette, Stella, Charlie i Amelia – powiedziałem podchodząc do każdego z nich.
Wypowiadając imię ostatniej dziewczyny spojrzałem znacząco na Zayna. Uśmiechnął się do mnie i powrócił do przyglądania się Amie. Wszyscy przywitali się ze sobą osobiście, po czym Niall zaproponował napoje i przekąski, na co Max zareagował z ekscytacją. W pewnym momencie odezwał się Liam.
- A czy wasza dwójka nie ma nam przypadkiem czegoś do powiedzenia? – zapytał patrząc znacząco na mnie i na Maddie.
- Właśnie gołąbeczki. Możemy wam już życzyć szczęścia? – podszedł do nas z uśmiechem Louis i się do nas przytulił.
- Owszem możecie – odezwałem się i pozostała trójka rzuciła się na nas z okrzykami radości i życzeniami. Po chwili reszta osób w salonie dołączyła się do grupowego uścisku. Takim sposobem Maddie i ja zostaliśmy uwięzieni przez dziewiątkę naszych przyjaciół i pozbawieni dopływu tlenu.
- Nie mogę oddychać – powiedziała cicho Maddie i zachichotała.
- Może już wystarczy? – spytałem z nadzieją, uwalniając się z objęć Louisa.
- Nie! – krzyknęli wszyscy zgodnie, ściskając nas jeszcze mocniej.
Po kilku minutach rozluźnili uścisk i wszyscy odetchnęli głęboko. Rozsiedliśmy się na kanapie, fotelach i podłodze, zastanawiając się co moglibyśmy robić.
- Ka-lam-bu-ry! – krzyczał głośno Louis. Uznaliśmy, że może być niezły ubaw więc się zgodziliśmy.
Była nas nieparzysta liczba osób, więc Juliette oznajmiła, że będzie sędziować. Podzieliliśmy się na dwie grupy. Pierwszy skład to Zayn, Amelia, Niall, Maddie i ja, a drugi : Louis, Liam, Stella, Charlie i Max. Graliśmy ponad trzy godziny czyli do czasu, aż Niall z Maxem oświadczyli, że nie będą dalej grać z pustym żołądkiem. Nagrodą była pizza na koszt rywali. Końcowy wynik był jednoznaczny: szesnaście do trzynastu dla naszej drużyny. Oburzony Louis wciąż twierdził, że Juliette się pomyliła i głośno z nią dyskutował, a cała reszta przyglądała się tej komedii, powstrzymują łzy ze śmiechu. Liam w tym czasie zdążył zamówić jedzenie. Lou widząc, że nie wygra z upartą Julie, odpuścił. Kiedy dostawca przywiózł kilka pudełek pizzy, włączyliśmy jakiś horror i zajadaliśmy się posiłkiem przy filmie. Przy którymś kawałku natrafiłem na pizzę z kukurydzą, więc po cichu oddawałem ją Maddie. Nie obyło się bez cichych chichotów i szeptów.
- Ej, gołąbeczki, cicho tam na dole– odezwał się Lou, siedzący na kanapie, klepiąc Maddie po głowie.
Uciszyliśmy się i w spokoju skończyliśmy oglądać film.
- Nie kumam tej końcówki – żalił się Niall, który siedział na fotelu. – To oni go w końcu zabili, czy nie?
- Jak to nie rozumiesz? – odrzekł Zayn, siedzący na podłodze, przed fotelem Amelii. – Na końcu pokazali go martwego!
- Ale potem otworzył oczy – wdała się w dyskusję Stella, która rozsiadła się na kanapie z Maxem i Juliette.
- To co z tego? – dołączyła się Charlie, siedząca na kanapie między Liamem a Louisem. – Był jakiś nawiedzony, więc to wcale nie znaczy, że ożył.
- Mówię wam. On żyje! – wtrąciła w końcu Maddie.
- Nie sądzę – powiedziała Amelia.
- Też myślę, że zginął – odparła zaraz po niej Julie’;.
- Żyje, żyje – odrzekłem.
- Ja uważam, że umarł – odezwał się Liam.
- Wcale nie tatku. Żyje – mruknął Louis.
- Wiecie co? Z ego co słyszałem, jest druga część tego filmu, więc chyba raczej żyje – podsumował Max z dumnym uśmiechem.
- Dobra, to następnym razem oglądamy drugą część i zobaczymy kto miał rację – zakończył Zayn.
- Zgoda! – odpowiedzieli wszyscy niemalże równocześnie.
- Jest więcej słodyczy? – zapytał z nadzieją Niall, patrząc na mnie znacząco.
- Zaraz sprawdzę – wywróciłem oczami wzdychając ciężko i podniosłem się z ziemi.
- Idę z tobą – oznajmiła radośnie Maddie i pobiegła za mną do kuchni.
- Gdzie tu jest łazienka? – dało się jeszcze słyszeć głos Amelii.
- Pokaże ci – zaoferował się Zayn, a ja i Maddie zniknęliśmy już w wejściu do kuchni.
Na stole stały siatki z nierozpakowanymi jeszcze zakupami. Wyciągnęliśmy z nich kilka paczek cukierków, żelek, chipsów i innych słodyczy. Kiedy rozsypywaliśmy wszystko do misek, Maddie odezwała się z uśmiechem.
- Jak myślisz? Polubią się?
Wychyliłem się zerkając ukradkiem na przyjaciół, czy aby nie podsłuchują.
- Myślę, że już się polubili – powiedziałem cicho.
- Serio?  To świetnie – uśmiechnęła się szeroko.
Staliśmy chwilę w milczeniu. Trąciłem ją biodrem dla zaczepki, a ona lekko się zachwiała Po odzyskaniu równowagi, powtórzyła mój ruch.
- Jesteś pewna? – spojrzałem na nią. Uśmiechnęła się figlarnie, a ja chwyciłem ją za biodra i uniosłem do góry tak, że nie mogła nic zrobić. – I co teraz? – odezwałem się zadowolony, trzymając ją w talii, tak, że jej twarz była wyżej od mojej. Spojrzałem w jej ciemne, roześmiane tęczówki.
- Postaw mnie – zaśmiała się cicho i objęła moją szyję.
- Nie mam zamiaru – wyszeptałem z łobuzerskim uśmiechem. Przytuliła się do mnie i musnęła moje usta.
- Postaw mnie – powtórzyła patrząc mi prosto w oczy. Pokręciłem przecząco głową i ucałowałem ją. W tym samym momencie do kuchni wpadł Louis.
- No ładnie. My tu czekamy na słodycze, a gołąbeczki się zabawiają – zaśmiał się, krzyżując ręce na piersi.
- Lou wynocha – powiedziałem stanowczo uśmiechając się do przyjaciela.
- Teraz to wynocha, a kilka dni temu kochanie – prychnął marchewkożerca. Chwycił dwie miski, które zdążyliśmy już napełnić i wychodząc z kuchni, pogroził mi palcem. – Będziesz coś chciał!
Maddie zachichotała i schowała twarz w moje loki. Postawiłem ją na ziemi i nie wypuszczając z objęć, skradłem jeszcze jednego całusa. Zabraliśmy się do napełniania kolejnych misek słodyczami. Po skończeniu, wróciliśmy do zniecierpliwionych przyjaciół.
- Już? Nacałowaliście się? Świetnie – odparł z uśmiechem Lou i puścił nam oczko, a cała reszta cicho zachichotała.
- Zaraz nic nie dostaniecie – pokazała im język Maddie.
Usiedliśmy na nasze miejsce i rozdaliśmy naczynia z przysmakami. Liam włączył kolejny horror, więc objąłem Maddie ramieniem i zacząłem oglądać następny film. Ten był i wiele straszniejszy i bardziej obrzydliwy. Co chwila zerkałem na Maddie. Podczas każdego strasznego momentu wzdrygała się lekko i wtulała niepozornie w mój tors. Mimowolnie się do siebie uśmiechnąłem. W pewnym memencie zauważyłem, że Louis, Niall i Max gdzieś zniknęli. Mówili wcześniej, że widzieli już ten film, więc zapewne poszli robić coś innego. Minęło kilkanaście minut. Nagle w najstraszniejszym momencie filmu, wyskoczyli zza foteli i kanap wysmarowani ketchupem, głośno wrzeszcząc. Wszyscy się wystraszyli. Dziewczyny zaczęły piszczeć. Niall stojący najbliżej Amelii, dostał od niej odruchowego kopniaka w brzuch. Juliette uderzyła w głowę swojego chłopaka, który pojawił się za jej plecami. Louis wyskoczył przed kanapą Liama i Charlie, pod którą siedziałem na ziemi z Maddie.  Skończyło się tym, że wylądował leżąc na podłodze po tym, jak Maddie podcięła mu nogi. Wszyscy wciąż wrzeszczeli, aż Liam podniósł się i zapalił światło. Wszyscy automatycznie wybuchli śmiechem. Widok był przekomiczny. Trójka ‘morderców’ leżała umazana ketchupem na podłodze. Max trzymał się za głowę, Lou za nogę, a Niall zginał się w pół kurczowo łapiąc się za brzuch.
- Czy wy kompletnie potraciliście wszystkie zmysły?! – wydarła się Charlie, łapiąc się za klatkę piersiową.
- Prawie dostałam zawału! – odezwała się Stella.
Spojrzałem na moją Maddie. Wtuliła się we mnie i parząc na poszkodowanych podnoszących się z podłogi, cicho chichotaliśmy. Max dostał ponownie w głowę od Julie, która z trudem powstrzymywała śmiech.
- Dobra, już nie bij! – odezwał się łapiąc za głowę.
Niall usiadł z trudem na swoim fotelu, nie spuszczając wzroku z Amelii.
- Muszę powiedzieć, że masz niezłego kopa – pochwalił ją. – Nie jestem w stu procentach pewien, ale nie zdziwiłbym się, jakbym miał jakiś krwotok wewnętrzny – powiedział trzymając się w miejscu kopnięcia.
- Teraz już wiesz, że ze mną się nie zaczyna – odparła dumnie Amie, grożąc blondynowi palcem.
Louis przyczołgał się do Maddie i usiadł przy niej.
- A ty masz niezły refleks koleżanko – odparł z uśmiechem i zabawnie poruszył brwiami, na co Maddie zaśmiała się melodyjnie.
- O tak! Ma się to coś! – szturchnęła go w ramię, wciąż wtulona w mój tors.

Minęło kilkadziesiąt minut. Gdy wracałem do salonu z kuchni z kolejną porcją słodyczy zauważyłem, że dzisiejszego wieczoru nasze towarzystwo podzieliło się na małe grupki. Na kanapie pod ścianą Liam słuchał jak zaklęty słów Charlie. Amelia z Zaynem posyłali sobie nieśmiałe uśmiechy. Przy stoliku siedzieli Max, Niall i Julie i debatowali, jakie żelki są najsmaczniejsze. Na ziemi wylegiwała się Maddie, Stella i Lou co chwilę cicho chichocząc. Miło było widzieć, że wszyscy się dogadują. Usiadłem obok swojej ukochanej i musnąłem jej policzek.
- Która godzina? – zapytała po chwili.
- Piętnaście po dwudziestej trzeciej – odparł Tatuś.
- Już?! – krzyknęła głośno Char i poderwała się z kanapy. – Za dziesięć minut mam ostatni autobus! Maddie, odprowadzisz mnie? – zwróciła się do swojej przyjaciółki.
- Pewnie – odparła z uśmiechem i podniosła się z ziemi.
- Pójdę z wami – zaproponowałem.
- Ja też – zawtórował mi Liam, trzymając telefon Charlie, która w pośpiechu poszukiwała swojej zguby. – Proszę – oddał jej własność.
- Dziękuję – odparła z uśmiechem dziewczyna i spojrzała na Maddie. – Pośpieszcie się!
- My jesteśmy gotowi. To ty biegasz po całym salonie szukając torebki – zaśmiała się brunetka. Stała obok mnie w uszatej czapce i przyglądała się zmaganiom przyjaciółki.
- Na kanapie – mruknął Zayn, wskazując Charlie jej torebkę.
- Dzięki Zayn – posłała mu wdzięczny uśmiech i ruszyła biegiem w naszym kierunku, wybiegając przez drzwi.
- Dobranoc wszystkim! – rzuciła na odchodnym Maddie i pomachała na pożegnanie.
- Dobranoc! Pa! Na razie! – dało się słyszeć z każdej strony.
Zamknęliśmy drzwi i ruszyliśmy szybkim krokiem w kierunku najbliższego przystanku. Do odjazdu autobusu zostało 7 minut. Widząc duży, czerwony pojazd mijający nas i zmierzający do przystanku, całą czwórką rzuciliśmy się pędem za nim. Autobus stanął, wysadził kilku pasażerów i odjechał. Dobiegliśmy na miejsce za późno. Dysząc ciężko Liam, Maddie i ja usiedliśmy na pobliskiej ławeczce. Jedynie Charlie chodziła tam i z powrotem.
- Świetnie! Po prostu CUDOWNIE! – denerwowała się. – I co ja teraz zrobię?! – złapała się za głowę.
- Możesz zostać u mnie – zaproponowała z uśmiechem Maddie, poprawiając czapkę. – Zadzwoń do swojej mamy, żeby się nie martwiła. Ciuchy ci pożyczę – wzruszyła ramionami i spojrzała na przyjaciółkę.
- A co na to twoi rodzice? – spytała Charlie.
- Przecież ich znasz, zgodzą się! – machnęła ręką i posłała jej ciepły uśmiech.
- No to załatwione – uśmiechnąłem się do Char. – Zostajesz u Maddie!
Charlie uśmiechnęła się tylko delikatnie. Wziąłem Maddie na kolana, żeby zrobić miejsce dziewczynie. Usiadła obok Liama i wyciągnęła swój telefon.
- Zadzwonię do mamy, a ty powiedz swoim rodzicom – powiedziała do przyjaciółki.
Maddie wygrzebała z kieszeni komórkę i wykręciła numer. Nagle rozbrzmiał sygnał zwiastujący przychodzące połączenie i dobiegał z telefonu Charlie. Brunetka spojrzała na ekranik, ale nie odebrała.
- Ymm… Maddie?
- Tak? – odpowiedziała szybko, nie odrywając słuchawki od ucha.
- Po co do mnie dzwonisz?
Gdy tylko Charlie zadała pytanie wybuchliśmy głośnym śmiechem. Maddie szybko się rozłączyła i zaczęła wybierać poprawny numer.
- Myślałam o tym, co powiem i przez przypadek zadzwoniłam do ciebie – powiedziała ze śmiechem.
Wciąż się śmiejąc, oparłem głowę o ramię mojej dziewczyny. Objąłem ją w pasie, a ona cały czas siedząc na moich kolanach, przytuliła jedną ręką moją głowę do siebie. Dodzwoniła się do taty. Szybko poinformowała go o zaistniałej sytuacji i po wysłuchaniu odpowiedzi ojca rozłączyła się.
- Zgodzili się bez problemu – odparła z uśmiechem.
- Jesteś pewna, że dzwoniłaś do taty? – spytałem ze śmiechem, patrząc się w jej stronę.
- Ha ha ha! Naprawdę bardzo śmieszne! – spojrzała na mnie z przymrużonymi oczyma, z trudem powstrzymując śmiech. Kiedy tak robiła, wyglądała strasznie słodko. Ucałowałem jej przymarszczony nosek. W odpowiedzi uśmiechnęła się do mnie i schowała twarz w moje loki.
Posiedzieliśmy chwilkę na ławce. Gdy Charlie oznajmiła, że robi się chłodno, ruszyliśmy w kierunku domu Maddie. Moja dziewczyna przytuliła mnie w psie, chowając zmarzniętą, prawą dłoń do prawej kieszeni mojego płaszcza, a lewą do lewej. Objąłem ją ramieniem i bawiłem się kosmykami jej długich włosów. Prawą rękę dołączyłem do dłoni ukochanej. Liam i Charlie szli kilka metrów przed naszą dwójką. Co chwila śmiali się i uśmiechali do siebie zalotnie. Maddie spojrzała na mnie z uśmiechem i wspięła się na palce, zbliżając twarz do mojego ucha.
- Chyba się polubili, co? – wyszeptała i poruszyła zabawnie brwiami.
Z mimowolnym uśmiechem schyliłem się do jej różowego od zimna policzka. Ucałowałem go delikatnie i oparłem czoło o jej skroń.
- Tak myślę – odpowiedziałem cicho i spojrzałem w stronę przyjaciół. Wpatrywali się w siebie jak zahipnotyzowani.
- A więc to już trzecia dwójka, która zakochała się od pierwszego wejrzenia – wyszeptała z uśmiechem, patrząc na parę.
- Trzecia? – spytałem zbity z tropu. – Liam i Charlie, ty i ja, i kto jeszcze?
Maddie spojrzała na mnie po czym pokręciła przecząco głową.
- Obiecałam, że nie powiem.
- Oj, mów! – ponagliłem ją. – Zachowam to dla siebie. Obiecuję.
Zastanowiła się chwilę i spojrzała na mnie.
- Amelia powiedziała, że podoba się jej Zayn. Już kilka dni temu – wyrzuciła z siebie w końcu, a ja stanąłem jak wryty. – Ale nikomu ani słowa, bo chyba cię uduszę.
Znów powoli ruszyłem do przodu patrząc z niedowierzaniem na Maddie.
- Żartujesz, prawda?
- Nie – spojrzała na mnie. – O co ci chodzi?
- Nie powiesz nikomu? – upewniłem się. – Zwłaszcza Amelii.
- Obiecuję – odparła z uśmiechem. – Co jest?
- Zayn też lubi Amie – wyszeptałem jej na ucho.
Zakryła usta dłonią i zapiszczała tak cicho, że tylko ja to usłyszałem.
- To niesamowite, niesamowite – powtórzyła kilka razy, prawie podskakując z radości. Uspokoiłem ją mocnym uściskiem.
- Ciiii… bo Liam i Charlie zaczną coś podejrzewać – powiedziałem szybko i pocałowałem ją delikatnie.
- Dobra, już jestem cicho – zachichotała.
Po kilku minutach doszliśmy do domu Maddie. Charlie i Liam dyskutowali na ławce przed mieszkaniem, a ja i Maddie żegnaliśmy się przy jej drzwiach.
- Pogadaj z Liamem i dowiedz się, co myśli o Charlie – wyszeptała, trzymając w dłoniach brzegi mojego płaszcza na wysokości klatki piersiowej.
- A ty wypytaj Char – odparłem, obejmując ją w talii.
Zasalutowała i cicho się zaśmialiśmy. Pocałowałem ją czule i przytuliłem mocniej do siebie.
- Dobranoc – wyszeptałem, wtulając twarz w jej włosy, które pachniały truskawkowym szamponem.
- Śpij dobrze – powiedziała mi do ucha, kładąc smukłe dłonie na moim karku.
- Bez ciebie nie mogę – odparłem i ponownie złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek.
- Dobranoc głuptasie – uśmiechnęła się i muskając mój policzek odsunęła się o kilkanaście centymetrów.
- Kocham Cię – przyciągnąłem ją ponownie do siebie.
Zachichotała i wtuliła się we mnie.
- Ja ciebie też kocham, Harry – ucałowała mnie jeszcze raz i podeszła do drzwi.
Ruszyłem w kierunku ulicy, stale się odwracając. Pomachałem je na pożegnanie, a ona odpowiedziała całusem w powietrzu. Uśmiechnąłem się do niej ostatni raz i podszedłem do Liama.
- No nareszcie! Myślałem, że razem z Charlie będziemy zmuszeni zostać tu już na zawsze!
- Oj, cicho bądź tato – mruknąłem radośnie i pociągnąłem do za rękę w kierunku naszego domu. – Pa Charlie!
- Dobranoc chłopaki! – uśmiechnęła się i pobiegła szybko do mieszkania swojej przyjaciółki.

*Oczami Liama*

- A więc? Lubisz ją? – usłyszałem głos Harry’ego, gdy byliśmy dwie przecznice od domu Maddie.
- Co? – spytałem wyrwany z zamyślenia.
- Zapytałem, czy lubisz Charlie – odparł wywracając teatralnie oczami.
- Jasne – wzruszyłem ramionami. – Dlaczego miałbym jej nie lubić? Jest uprzejma, dobrze wychowana. Ma poczucie humoru, cały czas się uśmiecha – wymieniałem rozmarzony.
- Jesteś pewien, że TYLKO lubisz? – położył zdecydowanie za duży nacisk na przedostatnie słowo.
- O co ci chodzi, Lokowaty? – udawałem, że go nie zrozumiałem.
Uwielbiam ją. Urzekła mnie już wtedy, w Milkshake City. Skromna, cicha dziewczyna. Przez ponad dwa tygodnie myślałem tylko o niej. Nie miałem pojęcia, co się ze mną dzieje. Wszędzie ją widziałem. Kiedy spotykałem na ulicy dziewczyny o ciemnych włosach, przed oczami stawała mi Charlie. Oczarowała mnie. Rozmawiało mi się z nią tak zadziwiająco łatwo. Zupełnie jakbym znał ją od lat. Dzisiejsze popołudnie tylko umocniło moje przeczucia, co do dziewczyny. Miła, czarująca, optymistyczna. Jest zalety mógłbym wymieniać bez końca.
- Daj spokój! Widziałem jak na nią patrzysz. Maddie też to zauważyła. Zakochałeś się po uszy! – mówił podekscytowany Hazza.
- Zakochanie to za dużo powiedziane. Może raczej… zauroczenie – sprostowałem szybko i uśmiechnąłem się do przyjaciela.

*Oczami Charlie*

- Lubisz go! – krzyknęła Maddie, kiedy wyszłam z jej łazienki i wskoczyłam pod kołdrę. Spojrzałam na nią zdziwiona.
- O co ci chodzi? – zapytałam, układając głowę na miękkiej poduszce.
- Lubisz Liama! – wrzasnęła i usiadła na moim łóżku. Spojrzała na mnie z łobuzerskim uśmiechem. – Po prostu to przyznaj!
- Owszem, lubię go – odparłam jedynie i podniosłam się do pozycji siedzącej. Wzruszyłam lekko ramionami.
- Chyba się nie rozumiemy – uśmiechnęła się szeroko. – Mam na myśli, że go LUBISZ – spojrzała na mnie znacząco. – No wiesz…
Zarumieniłam się i zakryłam twarz dłońmi. Znała mnie na wylot. Nie musiałam nic jej mówić, rozumiała mnie bez słów. Uśmiechnęła się do mnie dumnie i mocno mnie przytuliła.
- Jak to zauważyłaś? – spytałam z ciekawością i wpatrywałam się w przyjaciółkę w oczekiwaniu na odpowiedź.
- Widać to po tobie gołym okiem. Byłaś cała czerwona, jak miałaś usiąść obok niego na ławce na przystanku. Kiedy z nim rozmawiałaś, cały czas się uśmiechałaś. Nie będę wspominać o tych śmiechach w czasie powrotu do domu – poruszyła zabawnie brwiami i spojrzała na mnie, starając się zachować powagę. Widać było, że cieszy się z tego faktu jak dziecko. – Do tego myślę, że Liam też coś do ciebie czuje.
- Oszalałaś – machnęłam ręką. – W życiu nie spojrzy na taką szarą myszkę jak ja.
- Mylisz się – przerwała mi szybko Maddie. – Już spojrzał i na dodatek cię polubił. I to bardzo! – klasnęła w dłonie podekscytowana i ponownie mnie przytuliła.
- Naprawdę tak uważasz? – spytałam niedowierzając.
- TAK! – krzyknęła przyjaciółka i wróciła na swoje łóżko, nakrywając się od razu kołdrą. – Widzę to! – posłała mi przyjacielski uśmiech i ułożyła głowę na poduszce.
- Dobrze, już dobrze – mruknęłam i położyłam się. – Ale teraz chodźmy już spać.
Uśmiechnęłam się do Maddie. Przyjaciółka zgasiła lampkę nocną i zerknęła jeszcze na ekranik swojego telefonu. Ktoś musiał do niej napisać, a mówiąc „ktoś” mam na myśli „Harry”. Cieszyłam się, że Maddie jest szczęśliwa i to akurat z Hazzą. Widzę, jak na nią parzy i wiem, że nigdy jej nie skrzywdzi. Dobrze, że moja przyjaciółka poznała go akurat teraz, po tej całej sytuacji z Jake’em. Harry zapełnił pustkę w jej sercu po stracie najlepszego przyjaciela. Dzięki niemu Maddie nie czuła się samotna tak, jak czuła się przed jego poznaniem. Tacy ludzie jak nasz Maddie nigdy nie powinni być tak traktowani, jak zrobił to Jake. Kocham ją jak siostrę i będę ją chronić, choćby nie wiem co się stało.
 _________________________________________________________
Miał być w sobotę, jest w sobotę :D Przepraszam, że dopiero po 22, ale wcześniej nie miałam ani chwili czasu :D Wczorajszy i dzisiejszy dzień urodzin jak najbardziej udany! (:
Klaudia, Marta, Karolina, Julita i Marysia :* Dziękuję wam kochane za te dwa dni! :* Kocham Was! ♥♥♥
Was też kocham za 13 komentarzy ( :O ) i za +1800 wyświetleń !! :O Jesteście NIESAMOWICI i będę to powtarzać do końca moich dni! :*
Kolejny rozdział może jak będę mieć chwilę czasu w tygodniu, bo 10 rozdział mam napisany w zeszycie, bo kiedy go pisałam nie miała dostępu do laptopa :D Tak więc muszę go przepisać, a ma ok. 10 stron A4 :D Postaram się go dodać jak najszybciej. Podkreślam POSTARAM SIĘ :D
A do tego czasu, mam nadzieję, że zasypiecie mnie komentarzami z waszymi opiniami (((: Mówcie, co wam się podoba, co nie... (:
Całuję Was kochani i do następnego! :*
Justyna (: xx




Me: WHO?! :O



Me: ME?! :O



Me: Aww... I love you too :*

7 komentarzy:

  1. no dziewczyno czym dalej tym lepiej i ciekawiej :D poprostu bomba. totalny odjazd czekam na kolejne!
    zparaszam do komentowania u mnie kolejnego juz 11 rozdziału :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ;**
    3 pary ;)
    Max , Niall i Lou xD Ta akcja z ketchupem ;P
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział :)
    Mam nadzieję, że Liam i Charlie będą razem.
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedy następny (;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem :( mam teraz mało czasu w związku z testami, a muszę przepisać 10 rozdział na laptopa, bo pisałam go w zeszycie :( jest gotowy, ale po prostu muszę go przepisać (:
      mam nadzieję, że już niedługo ((((: ♥

      Usuń
  5. Naprawdę świetny blog! Zakochałam się w tym blogu! Będę tu często zaglądać! http://najamajke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, podoba mi się :) Długi rozdział, ale się wciągnęłam.
    http://almost-dot-com.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń